31 lipca 2009
Zapostowano w ogólne o 13:50:21
Jak mi to w nastroj pasuje! İ ten jeszcze jego glos. Wspominalam juz, ze spotkalam idealnego faceta? Naprawde swietny. Interesuje go teatr, ksiazki, szachy, gra na fortepianie, troche pisze, mowi pieknie po francusku, pieknie zmysla, jest sklonny do poswiecen, obsesji, zazdrosci, sledzenia i innych takich. Troche wyalienowany, lecz przyjacielski. Wygadany. I nawet istnieje. Tylko ma obecnie 70 lat, cholera. Spoznilam sie. ;) Choc podobno psioczyc na wlasne czasy niewarto, bo moze byc, cholera, gorzej. Kto wie, co moze nam sie zdarzyc? :) W kazdym badz razie, internet, ba, nawet ten zakurzony, stechly blog stal sie panaceum dla mej glupiej duszyczki. A moze to zakupy? Pozbylam sie 35 lir (o chytrusie! brak nastroju do targowania mnie zrujnuje), zaraz sie pozbede kolejnych 7,50. Zostane z 1/4 liry. Ale mysle, ze jest lepiej niz rano. W ogole, znow zaczelam sypiac w pozycji embrionalnej, zawsze wiecie, spie na boku lub plecach. Acha, J. przyslala mi zdjecia z Obozu Dla Madrych Dzieci. Na wszystkich wygladam albo jak Helga, albo jak dziwka, albo jak dziwka o imieniu Helga, ktora chce wszystkich zjesc. ;)
Permalink
30 lipca 2009
Zapostowano w ogólne o 14:27:54
Pesymistycznie bez watpienia. No, bo kto by po kilku miesiacach, zaczynal pisac na blogu, gdyby byl szczesliwy? Zakurzonym blogu w dodatku? Po raz enty mysle, ze powinnam zaczac regularnie pisac dziennik. Po co? Bo gdyby sie okazalo, ze to, co sie dzieje teraz, tutaj, za kilka lat moze byc niesamowita przygoda, ktorej dopiero za pare lat, na podstawie ow dziennikow ubrac dokladnie w slowa? Zeby nie wyszlo jak w Sklepach Cynamonowych, a bardziej jak w Madame. Juz widze ladne historie. Kılka razy probowalam to oprawic slowami, lecz wcıaz bezskutecznie. No coz, powinnam sie za to wziac. Lecz calkowicie brakuje mi systematycznosci. Calkiem jak z pianinem Z. Wszystko jest, a jednak nie ma jakıegos kopa, pradu, by ruszyc dupe i zaczac. W ogole cos zaczac. Stoje, w jednym miejscu raczej. Nadal czytam duzo (nie jakos niewyobrazalnie duzo, ale wiecej niz jedna ksiazka w miesiacu to i tak grubo ponad srednia krajowa [choc podobno - czytamy teraz wiecej niz inni]), jednak jakos tak - nie rozwijam sie chyba. Troche pisze, ale cokolwiek napisze, brzmi okropnie glupio, zalosnie. Rysunek tez mi nie wychodzi, odkad rzucilam zajecia w MDK rysuje coraz mniej. Przede mna nowe miasto, szkola, "mieszkanie". To calkiem duzo ludzi. Duzo ludzi, ktorych trzeba bedzie sobie zjednac. Mowia, ze bedzie problem. Za piekna podobnom i zbyt podlam. No coz. Moze cos z tego bedzie. İ nie wiem czego mnie wzielo, lecz zaczelam doceniac francuski w szkole. Wiosny francuskie, wiersze, karaoke, filmy, recitale organizowane przez nasz uniwersytet. Fajnie bylo. Moze tam, tez sie zakrece za czyms takim? İ czesciej wyjde do teatru? Wlasnie, musze poszukac dobrych kursow jezykowych. Chyba rozejrze sie za zeszytem w koncu. Btw. Tu jest stanowczo za duzo slonca. Lubie je, ale nie gdy mam polecenie, by od niego uciekac. Ah, buba! O buba!
Permalink